Autor Wątek: Rozmowa kwalifikacyjna  (Przeczytany 1894 razy)

123456

  • Gość
Rozmowa kwalifikacyjna
« dnia: Grudzień 10, 2011, 00:34 »
Rozmowa, ale czy kwalifikacyjna?

Jestem świeżo upieczonym nauczycielem dyplomowanym. Czy się cieszę? W sumie tak, napisałam analizy i opisy, dostałam akceptację komisji, będę zarabiać trochę więcej…
Może powinnam zamknąć ten rozdział w swojej pracy jako nauczyciel.
Kosztowało mnie dużo trudu napisanie 50 stron opisów i analiz wymaganych w dokumentacji. Ach, może mogłam napisać mniej? Jednak głupi nauczyciel jest ambitny i idealistyczny, ale przecież to jest moja wizytówka.
Myślę, że wyszły dobrze, jestem z nich bardzo zadowolona, udało mi się uczciwie spełnić wszystkie wymagania. Konsultowałam się z Doradcą z ODN i był tego samego zdania.
Wreszcie odbyła się rozmowa. No cóż… Spodziewałam się merytorycznej dyskusji, z której wnioski rzuciły by światło na kolejne lata pracy, które dały by możliwość rozwoju mojej wizji nauczania.
Pierwsze pytanie było wyzwaniem – jak sprawdzam wyniki swojej pracy, skąd czerpię wiedzę o efektach swoich działań – Brawo! Pytanie inspirujące, wymagające refleksyjnego myślenia i doświadczenia w pracy.
Niestety dalej było już tylko gorzej…
Dlaczego nie współpracuję z Ligą Ochrony Przyrody? (nie było o niej wzmianki w teczce)
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam (hmm, może to stres)! Agitacja do organizacji na tak istotnej rozmowie? A może faworyzowanie „działki” eksperta?  Dlaczego akurat  LOP?
Kolejne pytanie było totalnie niezrozumiałe w świetle dzisiejszych czasów – Pani zapytała o stosowanie innej technologii informatycznej niz komputer. U mnie w sali wszystko wspólpracuje z komputerem, nawet mikroskop! Pytanie niezrozumiałe dla mnie totalnie! Jak rozumieć inaczej technologię informacyjną? Pogadałam o telefonach komórkowych z aparatem, ale podobała się raczej opowieść o planszach i rysunkach. A gdzie technologia? Nie wiem!
Gwoździem programu było jednak ciekawe pytanie o sukces, który przyniósł efekt uczniowi, nauczycielowi i szkole. No i tu komisja miała ze mną problem ponieważ  po analizie całego dorobku uznałam za sukces relacje z uczniami. Uważam je za przyczynę sukcesów uczniów w konkursach, co przynosi chlubę szkole, przyczynę zaufania co powoduje, ze mogę być opiekunem uczennic z listy Programu Stypendialnego dla uczniów szczególnie uzdolnionych, co sprzyja nauce, bo uczniom „się chce”, że moi uczniowie śpiewają „nie ma tutaj gościa co by nie kumał bioli”, a absolwenci mówią, że „prowadzę lekcje tak, ze chce się na nich obudzić”, itp. Niestety to zupełnie nie usatysfakcjonowało pana eksperta i przewodniczącej!
W kuluarowych rozmowach dowiedziałam się, że oczekiwano opowieści o trudnym uczniu, na którego „tupnęłam nogą, a on się zmienił”. Czary!

Czy taka rozmowa odzwierciedla kwalifikacje nauczyciela?

Czy zadzieram nosa?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00 wysłana przez Guest »

klara7

  • Nowy u
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Reputacja 0
  • Zawód: nauczyciel angielskiego
Odp: Rozmowa kwalifikacyjna
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 20, 2015, 01:21 »
Bardzo dobrze zrobiłaś moim zdaniem!